poniedziałek, 16 lipca 2018

[18] Niczym marionetki znajdujące się w rękach losu | "Uratuj mnie" Guillaume Musso

Sam, nowojorski lekarz niepocieszony po samobójczej śmierci żony, i Juliette, młoda kobieta, której nie udało się zrealizować marzeń o karierze aktorskiej na Broadwayu, spotykają się przypadkiem tuż przed jej powrotem do Paryża. Spędzają wspólnie weekend. Bojąc się zaangażować, każde udaje kogoś, kim nie jest. Miłość przychodzi nieoczekiwanie, ale wyjazd Juliette jest przesądzony. Dziewczyna wsiada do samolotu, który eksploduje krótko po starcie, o czym przerażony Sam dowiaduje się z telewizji. Następnego dnia spotyka w parku kobietę, która oznajmia mu, że Juliette żyje. Grace ma też dla niego drugą, mniej przyjemną wiadomość - Juliette pozostało tylko kilka dni życia. Kim jest nieznajoma i dlaczego tyle o nich wie? Skąd wzięła noszący datę następnego dnia egzemplarz gazety, informującej o cudownym ocaleniu? Może wszystko jakoś się wyjaśni, a miłość okaże się silniejsza od śmierci?

źródło opisu: portal lubimyczytac.pl


Dzisiejszy dzień jest pierwszym z tych, które zostały ci do przeżycia.


Guillaume Musso to francuski pisarz, który ma na swym koncie wiele sukcesów. Swoim debiutem z 2001 roku pt. "Skidamarink" zdobył wiele czytelników, a jego druga powieść "Potem..." sprzedała się we Francji w nakładzie pół miliona egzemplarzy. Niemal każda z kolejnych pozycji pisarza staje się wielkim osiągnięciem, ciesząc się ogromną popularnością wśród czytelników. Naprawdę dziwię się, że dopiero teraz spotykam się z jego twórczością, i że nie miałam okazji wcześniej przeczytać żadnej książki jego autorstwa. Jednak, jak to mówią lepiej późno niż wcale, dlatego cieszę, że nadarzyła się szansa by nadrobić zaległości. Muszę przyznać, że z literaturą francuską miałam już do czynienia niejeden raz, więc nie jest mi ona kompletnie obca. Niemniej jednak nie mogę powiedzieć, że zaliczyłabym ją do moich ulubionych, dlatego początkowo byłam bardzo sceptycznie nastawiona do książek Guillaume Musso. Mimo to wiedziałam, że w końcu sięgnę po którąś z nich i jak widać padło właśnie na "Uratuj mnie". Wybór ten nie jest przypadkowy, ponieważ nigdy nie mogłam oprzeć się lekturą, na okładkach, których widniały twarze.

"Uratuj mnie" to książka, której opis od razu przywodzi na myśl nic innego, jak zwykły ckliwy romans, dlatego nie spodziewałam się po tej pozycji niczego więcej, niż kolejnego czytadła na leniwy wieczór. Początek powieści tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu, a każda kolejna strona, dawała do zrozumienia, że nie mam, co liczyć na gorącą sensacje. Wyobraźcie sobie, jak wielkie było moje zdziwienie, gdy gdzieś po stu stronach wydarzenia przybrały całkiem inny obrót. Wątek miłosny pomiędzy Samem, a Juliette odszedł na dalszy plan, zepchnięty przez szeroko rozwinięty wątek sensacyjny. Muszę powiedzieć, że gdyby nie ten nieoczekiwany zwrot akcji, pewnie odłożyłabym tą książkę na półkę i nieprędko do niej wróciła. Cieszę się jednak, że tego nie zrobiłam, bo co zaskakujące pozycja ta wywarła na mnie ogromne wrażenie. Guillaume Musso to zdecydowanie mistrz w budowaniu napięcia i stwarzaniu iluzji, które sprawiają, że nic nie wygląda tak, jak by się można było tego spodziewać. Początkowo fabuła wręcz odrzuca swą przewidywalnością, lecz gdy do głosu dochodzi wątek sensacyjny ze narkotykami, przestępcami, wybuchem i tajemniczymi powrotami z zaświatów, niepewnie przewracasz kolejne strony, nie wiedząc, co się może jeszcze wydarzyć.

Guillaume Musso skupił się nie tylko na budowaniu napięcia i na tworzeniu spektakularnych zwrotów akcji, lecz także na wdrożeniu do powieści motywu przeznaczenia. Autor cały czas porusza temat, jakim jest nieuchronność losu ludzkiego i jak bardzo bezradni jesteśmy w jego obliczu. Czy można zmienić swoje przeznaczenie? Czy może z góry został przeznaczony nam scenariusz, w którym musimy tylko odegrać swoje role, niczym marionetki znajdujące się w rękach losu? Bohaterowie mierzą się z tego typu pytaniami, zastanawiając się, czy to los sprawił, że ich życie potoczyło się tak, a nie inaczej. Postaci wykreowane przez pisarza są niezbyt ciekawe, gdyż nie mają w sobie nic zaskakującego, co by przyciągało uwagę. Rekompensuje to jednak łatwość, z jaką autor splata losy bohaterów w przeszłości i teraźniejszości, oraz prosty, łatwy w obyciu język, który sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie.

Ciekawym elementem książki są również cytaty znajdujące się przed rozdziałami, które w interesujący sposób zapowiadają wydarzenia i wprawiają świetny nastrój. Guillaume Musso spisał się naprawdę dobrze tworząc, tak klimatyczną, urzekającą, ciekawą oraz zarazem pełną zwrotów akcji powieść. Na pewno sięgnę po kolejne książki tego autora, gdyż bardzo mnie zaintrygował.



Tytuł oryginału: Sauve - moi
Autor: Guillaume Musso
Kategoria: literatura piękna
Literatura: francuska
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Albatros
Moja ocena: ❤❤❤❤❤❤❤❤

Czytaj dalej »

sobota, 14 lipca 2018

[17] 101 lat w przyszłość | "Syndrom Renfield'a" J. A. Saare


W końcu udało mi się zdobyć kolejną część tej serii! Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak ciężkie to było... aż odetchnęłam z ulgą, kiedy nareszcie ta książka trafiła w moje ręce. Niestety ta niezwykła seria nie doczekała się swojego wydania w Polsce, nad czym bardzo zresztą ubolewam. Jednak nie zmienia to faktu, że jest ona jedną z najlepszych pozycji o wampirach (i nie tylko), jaką kiedykolwiek czytałam. Naprawdę warta była mojego zachodu. Czy czytaliście, kiedyś coś w innym języku niż ojczysty? Jeśli tak, to zapewne wiecie, że jest to bardziej wymagające i potrzebuje większego skupienia, cierpliwości i czasu. Jeśli nie, to polecam wam kiedyś spróbować. Jest to niezwykła forma nauki, jak i sprawdzenia swoich możliwości. Zdecydowanie lepiej łączyć przyjemne z pożytecznym, prawda?


The Renfield Syndrome czyli z ang. Syndrom Renfield'a, to już drugi tom serii o Rhiannon. W pierwszej części poznajemy ją jako pyskatą i sarkastyczną kobietę, która potrafi o siebie zadbać, kiedy nadchodzi taka potrzeba. Nieraz musiała skopać komuś tyłek, pracując za barem, jako barmanka. Ma ona to do siebie, że nieustannie pakuje się w kłopot i to nie tylko w pracy. Jest ona nekromantką, która nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wielki dar posiada ani z tego, jak bardzo pożądane są osoby z tą zdolnością w wampirzych rodzinach. Nie trwa to jednak długo, kiedy się o tym przekonuje. Poznaje jednego z nich - wampira Disco. To on jest tym, który uświadamia ją o tym, jak niewiele wie. Zarówno o wampirach, jak i o sobie samej. W końcu z braku innej opcji i strachu dołącza do wampirzej rodzinki, której głową jest nie kto inny, jak właśnie Disco. Związuje się z nim i Painem (wampir, przyjaciel Disco) krwią, co łączy ich niezwykłą więzią, którą może zerwać tylko śmierć. Czym bardziej poznaje wampirzy świat i Disco, tym więcej emocji się pojawia. Rhiannon zakochuje się w wampirze, co pewnie was nie dziwi. Pomaga także jego gatunkowi w odnalezieniu brutalnego zabójcy wampirów, który kradnie ich serca. Od ducha jednej z ofiar dowiaduje się także o długu, jaki zaciągnął kiedyś Disco u demona i tego, że jeszcze nie został on spłacony. Właśnie to jest furtką do drugiej części. Demon pojawia się i żąda zapłaty długu. Niestety to nie Disco jest tym u którego się zjawia, lecz Rhiannon, która bierze spłatę długu na siebie. W ten sposób znajduje się w przyszłości, o 101 lat naprzód, tam gdzie toczy się akcja drugiego tomu.
Syndrom Renfield'a to fabuła, która skupia się głównie na spłacie tego długu. Dziewczyna szuka sposobu na to, jak zrobić to w tych surrealistycznych czasach w które ją przeniesiono. Przy okazji trafia na grupę mężczyzn, którzy w późniejszym czasie, jak się dowiaduje są wilkołakami. Bohaterka spotyka się z tymi stworzeniami po raz pierwszy i niezbyt podoba jej się to, że przetrzymują ją wbrew jej woli. Wie że zegar tyka, a czas ucieka. Kiedy w końcu udaje jej się wyzwolić z sideł Lykanów, znajduje odpowiedzi na pytania, które dręczyły ją od czasu pojawienia się w tej nowej, innej rzeczywistości. A mianowicie: Co z Disco?, jak i Co wydarzyło się na przestrzeni tych lat, kiedy jej nie było? Ja niestety nie zdradzę wam czego dowie się Rhiannon... jednak radzę się przygotować, bo odpowiedzi na te pytania będą szokujące. Nikt chyba, kto czytał pierwszą część nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń. Muszę jednak przyznać, że to właśnie te nieoczekiwane obroty akcji sprawiają, że od książki tej nie sposób się oderwać. Zdecydowanie nie ma okazji na nudę przy jej czytaniu. Fabuła cały czas gna do przodu i nie traci swojego tempa, a z każdą kolejną przewróconą kartką tylko staje się ciekawsza. Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem tej historii.
Składa się na to jednak nie tylko sama fabuła, ale również nietuzinkowi bohaterowie, prosty język którym posługuje się autorka , oraz umiejętność barwnego ukazywaniu brutalnych scen, w przystępny sposób. Nie wiem jak wam... ale mnie nie podchodzi wizja książki, która gdy ją czytam wywołuje u mnie odruch wymiotny. Ostre sceny i język nie zepsuły książki, a tylko dodały jej pikanterii i charakteru. Dlatego tym bardziej autorka zasługuje tutaj na pochwałę. Mam nadzieję, że już niedługo będzie mi dane poznać dalsze losy Rhiannon przy lekturze ostatniej części. A tymczasem gorąco wam wszystkim tą serię polecam!



Tytuł oryginału: The Renfield Syndrome
Autor: J. A. Saare
Cykl: Rhiannon's Law (tom 2)
Kategoria: fantastyka
Literatura: amerykańska
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 207
Wydawnictwo: Mundania Press LLC
Moja ocena: ❤❤❤❤❤❤❤❤



| Dead, Undead, or Somewhere in Between | The Renfield Syndrome | The Ripple Effect |


Czytaj dalej »

czwartek, 12 lipca 2018

[16] Kto kradnie wampirze serca? | "Umarły, nieumarły lub gdzieś pomiędzy" J. A. Saare


Zwłoki w kiepskim stanie mogą popsuć Twój cały dzień. 
Nikt nie wie o tym lepiej niż Rhiannon Murphy. 
Zostawiła za sobą Miami, aby zacząć wszystko od nowa w Nowym Jorku. Barmanka z zawodu, pyskata z wyboru, nekromanta z przypadku, udawało jej się zawsze trzymać swój talent w ukryciu przed tymi, którzy ją otaczali aż do teraz. 
Zachwycająco przystojny wampir Disco, zna jej sekret. Kiedy pojawia się w jej barze, aby uzyskać pomoc w rozwiązaniu tajemniczych zniknięć innych wampirów z miasta, Rhiannon odkrywa, że nie jest on tego rodzaju osobą, która rozumie znaczenie słowa „nie”. 
A w świecie, w którym chodzą plotki, że krew wampirów jest najlepszym i najnowszym narkotykiem z wyboru, tylko kwestią czasu jest, nim ten nowy hit trafi na rynek. Ktoś lub coś zabija wampiry, aby kraść ich serca i w przeciwieństwie do Rhiannon, nie jest to pierwszy spacer tego czegoś po terenie nieumarłych. 



źródło ang. opisu: portal lubimyczytac.pl



"Umarły, nieumarły lub gdzieś pomiędzy" to powieść, w której spotkasz się z wieloma fantastycznymi istotami: wampirami, demonami, nekromantami, czy też duchami. Jednakże to wampiry odgrywają w nim główną rolę. Jak sami wiecie pojawiają się one w literaturze tak często, że temat ten jest już uważany za totalnie wyczerpany, wręcz nudny. Czy książka J.A. Saare to kolejna kiepska historia miłosna pomiędzy fantastycznymi istotami, czy może książka warta uwagi? Pytanie to jest nieco absurdalne zważając na to, że autorka tak naprawdę wcale nie oferuje nam nowej wizji postrzegania wampirów. Jeżeli liczyliście w tej kwestii na popis kreatywności to niestety spotkacie się z ogromnym rozczarowaniem. Przyznam szczerze, że spodziewałam się czegoś więcej, jednak jak widać pisarka postanowiła nie odbiegać od wzorców i postawić na znaną nam wszystkim wizję tej krwiożerczej istoty. Choć może i dobrze zrobiła, że nie skupiła się zbytnio na kreowaniu nowego oblicza wampirów, lecz na tworzeniu postaci o tak odmiennych osobowościach.

Bohaterowie są nietuzinkowi i wyraziści, nie dają o sobie zapomnieć choćby na chwilę ciągle podsycając ciekawość czytelnika. Mimo wyraźnie zarysowanych postaci autorka jednak pozostawia czytelnikowi wiele do wyobraźni, ukrywając pod maską tajemniczości ich prawdziwe oblicza. To była dla mnie czysta przyjemność odkrywać to, co tak naprawdę się za nimi znajduje. Nie wiem, jak wam, ale mnie gra w detektywa nigdy się nie nudzi, dlatego autorka zdobyła u mnie wielkiego plusa wplatając w książkę elementy kryminału. Oprócz zagadki, jaką są dla nas bohaterowie skrywający swoje mroczne sekrety, mierzymy się tutaj również z tajemniczymi zniknięciami wampirów, które ktoś lub może coś zabija pozbawiając ich serc. To właśnie te wydarzenia prowadzą do spotkania pomiędzy głównymi bohaterami: Rhiannon i Disco, który prosi ją o pomoc w rozwiązaniu zagadki wiedząc, iż jest ona nekromantą posiadającym wiele zdolności.

"Umarły, nieumarły lub gdzieś pomiędzy" to zdecydowanie książka, która zadziwia swą bezpośredniością, brutalnością i wulgarnym językiem, będącym ważnym elementem kształtującym osobowości postaci i idealnie obrazującym emocjonalne przeżycia bohaterów. Jeżeli liczycie na kolejną romantyczną historię miłosną i świat pełen sielanki to od razu zalecam odłożyć tą książkę. Świat, który stworzyła J.A. Saare jest pełen potworów, które nie cofną się przed niczym, lecz po trupach będą dążyć do celu i to dosłownie... Jeśli ktoś ma słaby żołądek to nie polecam sięgać po tą pozycję, gdyż nie brakuje w niej scen pełnych brutalności, przelewu krwi, czy erotyzmu. Zdecydowanie nie jest to książka dla dzieci, lecz dla starszych czytelników. Jednak nie wyobrażajcie sobie także nie wiadomo, czego, bo to książka fantasy, a nie erotyk, mimo iż "hot scen" nie brakuje to są one sporadyczne w zestawieniu do całości powieści. Pomimo tego, co by się mogło wydawać książkę czyta się szybko i lekko. Daje ona czytelnikowi wiele wrażeń i wywołuje także pozytywne uczucia. Prócz brutalności jest także delikatność, szczypta romantyzmu oraz głębokiej miłości, która zmienia wszystko i prowadzi do wielu wyrzeczeń. Najbardziej zadziwiające są właśnie zmiany, jakie zachodzą w bohaterach i nie koniecznie mówię tu o tych dobrych... Autorka pokazuje przez to, jak wielkie znaczenie mają osoby (w tym przypadku wampiry), z którymi się zadajemy, gdyż wywierają one duży wpływ na nasze osobowości i na to, jakie podejmujemy decyzje. W książce pojawia się również lakoniczny wątek psychologiczny, co czyni tę pozycję jeszcze bardziej ciekawą i ekscytującą. Niemniej zasługą tego są także nieoczekiwane zwroty akcji, które powodują, iż przy lekturze tej nie sposób się nudzić.

J.A. Saare pokazała, że jest wspaniałą, utalentowaną pisarką, umiejącą odnaleźć się na wielu płaszczyznach, czego dała nam popis wplatając w książkę te krótkie wręcz niezauważalne wątki i elementy charakterystyczne dla innych gatunków. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz będę miała okazję przeczytać książkę, która wyjdzie z pod pióra tej autorki. Na pewno też skuszę się na kolejną część tej interesującej serii, gdy tylko będę miała taką możliwość


"Umarły, nieumarły lub gdzieś pomiędzy" to powieść, która robi ogromne wrażenie i wywołuje wiele emocji. Niewątpliwie jest ona warta przeczytania. Niemniej jednak mimo to nie jest ona w stanie równać się z wieloma fenomenami, których doczekał się ten gatunek. Jednakże zachęcam gorąco do jej przeczytania.



Tytuł oryginału: Dead, Undead, or Somewhere in Between
Autor: J. A. Saare
Cykl: Rhiannon's Law (tom 1)
Kategoria: fantastyka
Literatura: amerykańska
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 207
Wydawnictwo: Mundania Press LLC
Moja ocena: ❤❤❤❤❤❤❤❤♡♡


| Dead, Undead, or Somewhere in Between | The Renfield Syndrome | The Ripple Effect |


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia