czwartek, 13 września 2018

Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz | "Doczekać jutra" Walid Kuliński

Książka „Doczekać jutra” to opisane historie ludzi, których los doświadczał często bardzo brutalnie. Wszechobecna bieda i wkradające się ubóstwo spowodowało, że matka, która pozostała sama z dziećmi, bez jakichkolwiek środków do życia, nie potrafi sobie poradzić z ciężarem obowiązków. Śmierć męża i ojca jej dzieci dodatkowo wszystkich przytłacza. Najstarszy z rodzeństwa – Konrad, wiecznie bity i poniżany przeżywa prawdziwe piekło. Dwie młode dziewczyny, które bardzo wcześnie trafiają do domu dziecka, nie mogą zaakceptować warunków tam panujących, staczają się w najgorszą z możliwych dróg – narkotyki, alkohol i prostytucję. Pacjent onkologii, który pogodził się już z własnym losem, oczekuje na to, co nieuniknione, choć stara się do samego końca zachować dobre samopoczucie oraz humor.

Autor książki, świetnie uzmysławia czytelnikowi, że każdy jest kowalem swojego losu i wybiera drogę, którą chce podążać w swoim życiu. Jednak to nie oznacza, że raz obranej ścieżki nie można już zmienić. Warto przeczytać tę książkę, choćby też dlatego, że momentami bardzo porusza, budząc w czytelniku skrajne emocje.


źródło opisu: Wydawnictwo Psychoskok



(…) idźcie przez życie z podniesionym czołem a nie z zadartym nosem!


W powieści spotkacie się z naturalistycznym obrazem rzeczywistości. Autor wiernie rejestruje wydarzenia z życia bohaterów, nie szczędząc nam jego drastycznych przejawów. Nie ubarwia, nie używa eufemizmów by przedstawić sceny drastyczne za pomocą łagodniejszych wyrażeń. Wszystko jest opisane zgodnie z obrazkiem, jaki tworzą traumatyczne przeżycia bohaterów. Jest wulgarnie, czasem aż odstręczająco. Trzeba jednak mieć świadomość, po jaką lekturę się sięga, żeby wiedzieć z czym będzie nam dane się zmierzyć. "Doczekać jutra" to dramat science-fiction,  a nie kolejna powieść typu Young Adult/New Adult. Jeśli nie lubicie mocnych lektur ukazujących szarą, bezwzględną i brutalną wizję świata, w której człowieka nie można nazwać człowiekiem - to lepiej nie czytajcie, bo poczujecie tylko niesmak. Życie bywa trudne, a ludzie źli i autor dobrze zdaje sobie z tego sprawę tworząc taką, a nie inną historię. Należy o tym pamiętać sięgając po tą książkę, bo nie powstała ona by odrażać treścią, lecz ukazać w całej okazałości tą ciemną stronę życia, która każdego z nas nieraz jeszcze może dosięgnąć. Los bywa niefortunny i nie wiadomo, co jeszcze postawi na naszej drodze, dlatego warto choć mieć tą świadomość, że potwory żyją wśród nas. Kto wie, czy ta wiedza nie uchroni nas kiedyś przed gorzkim rozczarowaniem…


Walid Kuliński przedstawia nam losy dwójki dzieci - Konrada i Pauliny. Robi to jednak niezbyt konsekwentnie, bo nie rozwija się zbytnio, jeśli chodzi o perspektywę dziewczynki. Bardzo skąpo opisuje nam jej historię. Według mnie mógłby wcale nie poruszać tego wątku, a jeszcze bardziej rozbudować historię chłopca. Szkoda, że nie wykorzystał całego potencjału. Kto wie jednak cóż autor planuje dalej? Może zostawił sobie w ten sposób furtkę do kolejnej powieści? Zakończenie i słowa „To jeszcze nie koniec…” dają nam na to ogromną nadzieję. Okaże się jednak, jak to będzie w rzeczywistości. Ja liczę na ciąg dalszy, bo czuję lekki niedosyt.


Książka „Doczekać jutra” nie ma przypadać do gustu, tylko skłonić do egzystencjalnych przemyśleń. Powrót Konrada do przeszłości przy pomocy tajemniczych drzwi w celu przeanalizowania swojego życia staje się pewnego rodzaju refleksją, wędrówką bohatera w głąb siebie. Może warto pokusić się o taką podróż samemu? Może dzięki niej dojdziecie do jakichś odkrywczych wniosków? A może warto na początek dać szansę tej powieści? Może… no właśnie - może. Przekonajcie się sami czy warto!




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok 





Tytuł oryginału: Doczekać jutra
Autor: Walid Kuliński
Kategoria: fantastyka/dramat science-fiction
Literatura: polska
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 193
Wydawnictwo: Psychoskok
Moja ocena: ❤❤❤❤❤❤♡♡♡♡
aktualizacja recenzji z: 11.06.2017


Czytaj dalej »

czwartek, 23 sierpnia 2018

Uwierzyłbyś gdybym Ci powiedziała, że widzę duchy? | "Pocałunek cienia" Richelle Mead

Nasze życie jest nieprzewidywalne. Staramy się postępować właściwie, a robimy to, czego oczekują od nas inni. Czasami, kiedy nasze pragnienia są sprzeczne z ustalonymi zasadami... stajemy przed koniecznością wyboru.


Zabierając się za ten tom wiedziałam, że nie należy on do moich ulubionych z tej serii. Mimo to przeczytałam go zaskakująco szybko, bo zaledwie w dwa wieczory. Nie zmienia to jednak tego, że wydarzenia w tej części są nieco bardziej przytłaczające, a sama jego lektura wywołuje więcej negatywnych emocji. Spowija ją jakaś mroczna aura, która tylko momentami przybiera dla bohaterów jaśniejsze barwy. Poza tym cały czas towarzyszy nam ich niepokój, jak i cała paleta ciemnych emocji. Doświadczamy strachu, smutku, żalu, zazdrości, a nawet złości. Czarna chmura wisi nad Akademią świętego Władimira i tylko kwestią czasu jest, kiedy spadnie z niej grad i roztrzaska dosłownie wszystko, co piękne. Moja rada? Nie czekajcie na happy end. 


Stracisz to, co cenisz najbardziej, więc doceń to póki możesz.


Czasem obwiniamy siebie za tragiczne wybory naszych bliskich. Czujemy się odpowiedzialni za to, co się wydarzyło, choć tak naprawdę to nie my podejmowaliśmy za nich decyzje. Nie odstępuje nas jednak dręczące poczucie winy. Jest niczym komar bzyczący koło ucha i niedający się odgonić. Główna bohaterka mierzy się z nim odkąd wróciła ze starcia z strzygami bez przyjaciela u swego boku. Zawiodła. Nie uchroniła go przed śmiercią. Nie ona jedna boryka się jednak z koszmarem tamtego dnia…, ale to ona zaczyna popadać w obłęd. Widzi ducha zmarłego. Zwariowała? Ma zwidy? Czy to naprawdę on? 
Coraz bardziej zaczyna pogrążać się w mroku, a to, że wróg jej i Lissy nie został jeszcze osądzony za wyrządzone im krzywdy tylko przechyla szalę goryczy. Nawet Dymitr zawodzi niszcząc jej dziecinne przekonanie, że jest on osobą niezwyciężoną, w której mocy jest dosłownie wszystko. Szybko przychodzi jednak otrzeźwienie – nawet on nie jest wszechmocny. Odczucia te tworzą naprawdę niebezpieczną mieszankę, która w końcu znajduje swoje ujście i wybucha… Kompletnie nie spodziewałam się tego, że scena ta skończy się tak gorąco i przyjemnie. To jeden z tych błysków, rozświetlających tą ponurą fabułę, w której wiele jest bólu i śmierci. Niemniej nie cieszcie się zbyt prędko, bo jak szybko się pojawił, tak też i błyskawicznie zgaśnie. A wtedy to dopiero nadejdzie eksplozja. Szykujcie się na bitwę! 


Ja przegrałam swoją walkę ze łzami i uroniłam ich parę w trakcie czytania. Niezwykle emocjonujący jest 3 tom „Akademii wampirów”. Jeśli kochacie głównych bohaterów jak ja, to również i w waszych sercach po jego przeczytaniu rozszaleje się burza.
Mimo, że nie należy on do moich ulubionych, to w dalszym ciągu mogę powiedzieć, że bardzo mi się podobał. Miła jest taka emocjonalna odmiana, bo przecież nie samą słodyczą człowiek żyje. A jak się okazuje wampir też nie! 



Tytuł oryginału: Shadow Kiss
Autor: Richelle Mead
Cykl: Akademia wampirów (tom 3)
Kategoria: fantastyka
Literatura: amerykańska
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Moja ocena: ❤❤❤❤❤❤❤❤❤♡

Poprzednie tomy:

Czytaj dalej »

wtorek, 21 sierpnia 2018

Ze strzygami twarzą w twarz | "W szponach mrozu" Richelle Mead

„W szponach mrozu” to kontynuacja znanej serii o wampirach – „Akademii wampirów”. Niedawno pisałam Wam o pierwszym jej tomie, gdzie wspomniałam, że jest to jedna z moich ulubionych historii z krwiopijcami w rolach głównych. Często do niej wracam i czytam wszystkie tomy po kolei, bez przerw pomiędzy nimi. Zawsze pochłaniam je w mgnieniu oka. Tak bardzo mnie wciągają, że nie jestem w stanie przerwać, dopóki nie przeczytam wszystkich sześciu tomów. Tym razem nie jest inaczej. Skończyłam czytać drugi tom. Jaki był? Co działo się w Akademii świętego Władimira?

Bohaterowie znów mierzą się z niebezpieczeństwem. Strzygi zaczęły współpracować z ludźmi i działać w zorganizowanej grupie. Świadomie atakują królewskie rody chcąc wybić je do cna. Uczniowie Akademii są przerażeni i wstrząśnięci tragedią, jaka spotkała jedną z rodzin. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło… Z tego powodu święta spędzą w luksusowym kurorcie narciarskim. Wizja ta jawiłaby się im jednak znacznie lepiej, gdyby nie wisiało nad nimi widmo zagrożenia. Czy strzygi targną się na życia kolejnej rodziny morojów?

Tym razem postaram się bardziej przybliżyć Wam świat, jaki wykreowała autorka tej bestsellerowej serii, skupiając się przede wszystkim na jej bohaterach. Mamy tak naprawdę trzy typy postaci:

Moroje – wampiry czystej krwi,

Dampiry – półwampiry/mieszańce,

Strzygi – krwiożercze wampiry.


Podoba mi się wampirza hierarchia, jaką stworzyła Richelle Mead. Na jej szczycie stoją Moroje, którzy tak naprawdę niewiele mają z archetypu wampira. Muszą pić krew, aczkolwiek uzyskują ją od karmicieli, którzy to dobrowolnie zgadzają się ją oddawać. Ukąszenie działa niczym narkotyk – uzależnia. Większość nie jest w stanie oprzeć się pokusie przyjemności, jaką ono za sobą niesie. Napływ endorfin oraz zapewnienie wszelkich wygód, jest wystarczającą zapłatą za ich poświęcenie. Dlatego chętnie służą wampirom nadstawiając szyje. Oprócz potrzeby pożywiania charakteryzują je również magiczne zdolności. Każdy posiada dar posługiwania się wybranym z żywiołów.


Nie wszystkie blizny przynoszą zaszczyt.

Lissa, jedna z kluczowych bohaterek tej serii należy do opisanej powyżej grupy. Jest morojką, księżniczką z rodu Dragomirów. To postać wyjątkowa. Ma niezwykłą moc, której z początku nie rozumie, i której nie potraf okiełznać. Razem ze swoją przyjaciółką Rose, z którą związana jest telepatyczną więzią, powoli odkrywa jej tajniki. Wielki udział będzie miał w tym również Adrian. Nowa twarz pojawiająca się w tym tomie i zarazem bohater o niesamowicie charyzmatycznej osobowości. Wiele wniesie do tej historii. Nie dziwota więc, że pojawi się też na kartach odrębnej serii, a mianowicie w „Kronikach krwi”. Bardzo go polubiłam. Nie jest on jednak jedynym ciekawie wykreowanym charakterem. Trzeba przyznać, że autorka wie, jak tworzyć zapadające w pamięć postaci. Takową jest także Christian, będący chłopakiem Lissy. Dosyć sarkastyczna osoba, która za fasadą kryje wspaniałe wnętrze. Cały czas zmaga się z konsekwencjami wyboru swoich rodziców. Niesprawiedliwy osąd innych sprawia, że trzyma się na uboczu. Zmienia to jednak uczucie, jakie rodzi się pomiędzy nim, a księżniczką Dragomir. Ich związek wywoła wielką sensację i dla wielu będzie powodem do drwin. Znajdą się na językach innych i czeka ich długa droga zanim zyskają szacunek i akceptację wśród społeczności. Ten wątek nadaje smaczku pasmu wydarzeń mających miejsce w Akademii. 

Ostatecznie reguły są po to, by je łamać.

Kolejną grupą są dampiry i też moi ulubieńcy tej serii. To mieszańce, które zrodziły się z związków morojów z dampirami. Nie mają one żadnych niezwykłych zdolności, poza większą zręcznością i siłą. Większość z nich oddaje się służbie, szkoląc się na strażników morojów. Takim miejscem jest właśnie Akademia świętego Władimira. Tam uczą się sztuk walki i tego, jak chronić swoich podopiecznych przed bezwzględnymi strzygami łaknącymi ich krwi. Ich grupę reprezentuje m.in. Rose oraz Dymitr. Ona szkoli się na strażniczkę swojej najlepszej przyjaciółki Lissy. On jest cieszącym się respektem strażnikiem i mentorem. Spędzaj ze sobą wiele czasu razem trenując. Wobec tego zaczynają czuć do siebie więcej, niż są w stanie z początku przed sobą przyznać. To zakazane uczucie. Nie powinno mieć racji bytu. Związek pomiędzy siedemnastoletnią uczennicą, a dwudziestoczteroletnim nauczycielem, jest bowiem złamaniem reguł i naraża na niebezpieczeństwo tych, których mają chronić. Niemniej nie mogą oprzeć się magicznej sile miłości. Zawzięcie bronią się przed nią, aczkolwiek ona ma wobec nich swoje własne plany. Momenty słabości, kiedy ich kontrola zawodzi zbliżają ich do siebie i utwierdzają w przekonaniu, że nie można uciec przed tym, co ich połączyło. Uwielbiam ten romantyczny wątek. Jest naprawdę emocjonujący i tak intensywny, że można się wręcz rozmarzyć. Pięknie zostają ukazane relacje w tym cyklu. Prócz miłości mamy też przyjaźń, która zdolna jest do poświęceń. Rose kocha Lissę i chętnie oddaje się jej ochronie. Broni ją nie tylko przed strzygami, ale także przed złem płynącym z otoczenia, jak i trudnościami pojawiającymi się w życiu. Wspierają się wzajemnie, a więź, która ich łączy jest im w tym bardzo pomocna. Niemniej za profity z niej płynące trzeba płacić niemałą cenę. Jaką? To już pozostawiam Wam samym do sprawdzenia.
Warto jednak wspomnieć też o przyjaźni, jaka narodzi się z nienawiści. Będziecie świadkami tego, jak traumatyczne przeżycia zbliżają największych wrogów oraz tego, jak miłość zdolna jest do poświęceń. Ważna postać zginie na kartach tego tomu. Nie zabraknie więc i łzy w oku, a nawet i dwóch.

Śmierć nie zawsze oznacza koniec.

Na koniec zostały wspomniane już strzygi. Te bestie budzą się do życia wraz ze śmiercią zadaną przez wampira osuszającego swą ofiarę do cna. Ich wizja już nieco bardziej przypomina pierwowzór krwiożerczej istoty. Są niezwykle silne, bezwzględne i żądne krwi. Nasi bohaterowie nieraz będą musieli stanąć z nimi do walki twarzą w twarz i też nie zawsze wyjdą z tej walki zwycięsko…


Ten tom zdecydowanie bardziej obfituje w wydarzenia i zaskakujące ich obroty. Wiele by można jeszcze o nim napisać, jak i o pojawiających się w nim bohaterach. Sadzę jednak, że lepiej będzie, jeśli sami odkryjecie resztę zagłębiając się w jego lekturze. Mam nadzieję, że tak jak i mi nie zabraknie Wam niezwykłych wrażeń i emocji w trakcie jego czytania. Polecam gorąco kontynuację tego fantastycznego cyklu, gdyż autorka podniosła swoją poprzeczkę i wskoczyła o level wyżej.




Tytuł oryginału: Frostbite
Autor: Richelle Mead
Cykl: Akademia wampirów (tom 2)
Kategoria: fantastyka
Literatura: amerykańska
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 328
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Moja ocena: ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia